piątek, 4 stycznia 2008

Jeść zdrowo

Według medycyny akademickiej, niewłaściwa dieta jest przyczyną co trzeciego nowotworu. Specjaliści od medycyny alternatywnej potwierdzają - właściwa dieta chroni przed rakiem. Ale czy może go również leczyć?

Nadużywanie alkoholu sprzyja powstawaniu raka jamy ustnej, gardła, przełyku, górnej części krtani i odbytu. Stwierdzono związek między rakiem przełyku a wysokim spożyciem marynat, jedzeniem używek i posiłków o zbyt wysokiej temperaturze oraz żywności zepsutej, spleśniałej. Silnym kancerogenem jest pleśń pokrywająca przetwory owocowe i warzywne. Rak żołądka wiązany jest przez badania epidemiologiczne z jedzeniem żywności wędzonej i konserwowanej za pomocą soli. Substancje rakotwórcze tworzą się podczas pieczenia mięsa na ruszcie, smażenia, wędzenia...

Dieta przeciwrakowa powinna więc być stosowana zawsze, nie tylko po wykryciu choroby, ale przede wszystkim profilaktycznie. Łatwiej jest zapobiegać, niż walczyć z nowotworem, który staje się wykrywalny klinicznie dopiero wtedy, gdy liczy miliard komórek.

Istnieje szereg zaleceń dietetycznych, co do których zgodna jest większość specjalistów. Dieta powinna być uboga w tłuszcze, cukier i sól, bogata w witaminy A, C i E i minerały (selen i magnez) oraz błonnik. Posiłki powinno się jeść powoli i spokojnie, dokładnie gryząc pokarm, lepiej częściej i mniej niż dużo i rzadko.

To, co jemy, można podzielić na trzy grupy: produkty wskazane, dopuszczalne i zabronione. Do najbardziej wskazanych należą warzywa: kapusta i kalarepa, kalafior, brokuły, brukselka, czosnek, cebula, pietruszka, seler, szpinak, chrzan, dynia, marchew, rzodkiewki, kiełki pszenicy, nasiona lnu i rzeżucha. Najlepsze owoce to: winogrona, jagody, papaja i cytrusy (wraz z białą skórką pod zewnętrzną warstwą, bo zawiera witaminę P). Korzystnie wpłyną na organizm otręby, owoce morza i chude ryby (ale nie z puszek!) bogate w kwasy tłuszczowe omega-3 (łosoś, sardynka, tuńczyk), olej lniany, oliwa z oliwek i ocet winny jako dodatki (oliwa nawet zamiast masła i margaryny).

Produktami dozwolonymi są wszystkie sałaty, chudy ser biały i mleko, jogurty naturalne, kefir, jajka (zwłaszcza żółtko - źródło witaminy A i selenu), ciemny chleb i ryż, grube kasze, groszek i ziemniaki (gotowane w łupinach), pomidory, papryka, grzyby, orzechy, banany, niskosłodzone dżemy. Dieta nie musi być jarska, można jeść chude mięso (ale nie smażone!), np. cielęcinę, indyka, kurczaki wiejskie (nie z hodowli), polędwicę wołową.

Na pewno należy unikać wędlin, wszystkich wyrobów wędzonych, sosów, majonezu, słodyczy, słodzików, peklowanych mięs i konserw, frytek, mąki, cukru i soli, margaryny i wszelkich tłustych mięs, a także wątroby (to ona zbiera wszelkie toksyny z organizmu zwierzęcia).

Nie powinniśmy także pić napojów alkoholowych (poza czerwonym winem w umiarkowanych ilościach) oraz sztucznie barwionych i słodzonych napojów i soków.

Pragnienie najlepiej gasić wodą źródlaną, naparami z ziół (np. z jemioły, kasztanowca, dzikiej róży, pokrzywy), sokami z warzyw (przede wszystkim z buraków) i naturalnymi sokami owocowymi. Według wyników ostatnich badań, kawa nie jest szkodliwa, ale lepsza jest herbata, najlepiej zielona.

Poza ogólnymi zaleceniami, w różnych ośrodkach na świecie powstały bardziej szczegółowe programy dietetyczne.

Dieta doktor Budwig

Dieta dr Johanny Budwig opiera się na dostarczaniu organizmowi pokarmów bogatych m.in. w tłuszcze omega-3, węglowodany złożone, błonnik i antyoksydanty; wyniki jej badań znalazły zastosowanie m.in. w leczeniu choroby Alzheimera, nowotworów, miażdżycy, alergii, dermatoz i depresji.

Główne zasady tej diety brzmią następująco: podstawowym tłuszczem jest tłoczony na zimno i nieoczyszczony olej lniany. Zabronione jest używanie jakichkolwiek rafinowanych bądź uwodornionych tłuszczów (olejów, margaryn, majonezów). Aby osiągnąć skuteczne efekty leczenia, należy bezwzględnie wyeliminować z diety produkty smażone, tłusty nabiał, mięsa. Skuteczność diety wymaga jedzenia produktów świeżych i wyeliminowania potraw przyrządzanych z dodatkami chemicznymi (sztucznymi konserwantami, aromatami, barwnikami).

Codziennie należy zjadać olej lniany w postaci tzw. pasty (otrzymuje się ją, miksując przez 5 minut olej lniany i chudy biały twarożek w proporcjach 5-6 łyżek oleju na 12,5 dag sera; 2 łyżki stołowe stosuje w profilaktyce, 2-4 w lekkich schorzeniach, 6 łyżek stołowych w ciężkich przypadkach). Po przyrządzeniu pastę trzeba przechowywać w lodówce. Można ją doprawiać do smaku ziołami, solą, czosnkiem, papryką, pieprzem.

Osobom chorym zaleca się także zjadanie zmielonego siemienia lnianego.

Dieta Gersona i Gonzalesa

Obie terapie opierają się na założeniu, że nowotwór jest wynikiem nagromadzenia w organizmie toksyn. Według Gersona, odtruwanie polega na stosowaniu wlewów doodbytniczych z kawy naturalnej, specjalnej diety, surowych soków i enzymów. Terapia Gersona uzupełnia niedobory witamin, minerałów, enzymów i innych składników pokarmowych przez spożywanie świeżych owoców i warzyw oraz przyrządzonych z nich soków. Toksyczne resztki są eliminowane przez bezpieczną i skuteczną detoksykację, dzięki czemu pobudzona zostaje naturalna zdolność organizmu do obrony, a uszkodzone, czy zniszczone tkanki i układy ulegają regeneracji.

Przez okres 6-12 tygodni zaleca się dietę ograniczoną do owoców, liści i warzyw - w postaci wyciskanych na świeżo soków, spożywanych w postaci naturalnej lub sałatek.

Można jeść ziemniaki, potrawy z płatków owsianych, chleba żytniego, ale bez soli i koniecznie świeże. Później można włączyć białko zwierzęce w postaci chudego sera bez soli lub naturalnego jogurtu. Ta dieta jest podstawą leczenia. Warunkiem jest wykluczenie sodu i spożywanie maksymalnie dużej ilości potasu, wolno natomiast jeść i pić dowolne ilości przewidzianych w diecie pokarmów. Ważne, by diety i innych zaleceń kuracji Gersona nie stosować samodzielnie - należy stosować je pod kontrolą lekarza!

Gonzales używa ponadto zestawów do terapii metabolicznej, zawierających enzymy trzustkowe - badanie efektów osiąganych przez Gonzalesa wystarczyło do rozpoczęcia badań kolejnej, II fazy, finansowanych przez amerykański Narodowy Instytut Zdrowia.

Dieta Joachima Werdina

Zdaniem Werdina, w chorobach nowotworowych należy odstawić szereg produktów:
- wszelkiego rodzaju mięso, tłuszcze zwierzęce, jajka, mleko i wszystkie ich przetwory;
- produkty pochodzące od ryb;
- produkty smażone, grillowane, pieczone, wędzone oraz konserwowane;
- zjadać dziesięciokrotnie mniej pokarmów zbożowych, ryżu, ziemniaków i nasion strączkowych; najlepiej - zrezygnować z nich;
- cukier, sól, słodziki, kawę, herbatę (poza zieloną).

Nowotwory zwalcza pożywienie „żywe". Najlepsze są świeże owoce i świeże, niegotowane warzywa, ale nie mieszane w trakcie jednego posiłku. Do warzyw znanych z tego, że wspomagają usuwanie raka, należą: brokuły, szparagi, kapusta, kalafior, czosnek, chrzan - jednak tylko jedzone na surowo.

Jeść należy tylko wtedy, kiedy czujemy głód, najlepiej raz dziennie, między godz. 10 a 14. Wtedy system trawienny, zgodnie z rytmem organizmu, jest najlepiej nastawiony na zajmowanie się pokarmem. Nigdy po godz. 18 i na 4 godziny przed snem. Jedząc, trzeba żuć tak długo, aż pożywienie zamieni się w płynną, jednorodną papkę i jeszcze przez chwilę, aż do zmiany smaku i dopiero wtedy połykać.

Jak wynika z tego krótkiego przeglądu, większość zalecanych diet ma bardzo wiele wspólnych punktów i pozostaje w zgodzie z zaleceniami dietetyków dla wszystkich osób, niezależnie od rozpatrywania składników diety pod kątem profilaktyki czy leczenia onkologicznego. Zdrowe odżywianie
się zawsze będzie korzystne dla organizmu.

Dieta w chemioterapii
1. Leki używane w chemioterapii hamują podziały komórek wszystkich komórek, nie tylko nowotworowych, ale także nabłonkowych, wyścielających jamę ustną, gardło i jelita. Odpowiednie odżywianie w trakcie chemioterapii pozwoli wspierać zdrowe tkanki i niszczące działanie leków na komórki nowotworowe.

2. Zdaniem Maureen Keane i Danielli Chace, autorek książki „Dieta w chorobach nowotworowych", żywienie w tym okresie powinno być bogate w białka roślinne, z małą ilością wszelkich tłuszczów. Najwyżej 20% kalorii powinno pochodzić z tłuszczów, 50-60% z węglowodanów złożonych (ziaren, roślin strączkowych, owoców i warzyw), 20-30% - z białek (orzechów i nasion, soczewicy). Do tego 10 szklanek wody (najlepiej filtrowanej) dziennie.

3. Dietetyczne przygotowanie do chemioterapii należy zacząć ok. tygodnia przed jej rozpoczęciem (oczywiście w porozumieniu z lekarzem), przyjmując witaminę E, cystynę i glutation. W trakcie terapii można wspomagać organizm witaminą A, E i czosnkiem, stosować olej rybi, potrawy bogate w błonnik i wystrzegać się cukru.



Źródło: Raport: Nowotwory, nr 01/2006

wtorek, 18 grudnia 2007

Ryby - jedz na zdrowie!

W Japonii stałym punktem jadłospisu są ryby i owoce morza. Może dlatego Japończycy żyją dłużej niż my i rzadziej cierpią na choroby układu krążenia czy miażdżycę? Jeśli tak, to warto częściej sięgać po ryby!


Co takiego wartościowego jest w rybach, że dietetycy nieustannie namawiają, aby je jeść?

Podstawowy skład ryb to woda, tłuszcz i białko. Chude ryby (dorsz, morszczuk, szczupak) zawierają do 1 proc. tłuszczu, średnio tłuste (karp, płotka, karmazyn, ostrobok) do 5 proc., zaś tłuste (halibut, łosoś, makrela, sardynka, szprotki, śledź, węgorz) - ponad 5 proc. Rekordzista to węgorz - jest w nim niemal 26 proc. tłuszczu.

Tłuste ryby dostarczają witamin A i D, np. 100 g karpia dostarcza 181 mikro-gramów retinolu, co pokrywa niemal połowę dziennego zapotrzebowania trzylatka na witaminę A. W przypadku witaminy D tran, czyli tłuszcz rybi, jest wzorcem z Sévres: miarka tranu zawiera jej tyle, ile powinny codziennie dostawać dzieci w pierwszych trzech latach życia.

A z czego wynika wyższość mięsa ryb nad wieprzowiną czy wołowiną?

W mięsie zwierząt hodowlanych jest podobna ilość tłuszczu, ale jego skład jest inny. W rybach oprócz kwasów nasyconych występują kwasy nienasycone, w tym tak zwane kwasy omega-3. To właśnie one sprzyjają wzmocnieniu odporności i łagodzą procesy zapalne. Na dłuższą metę mogą zapobiegać rozwojowi chorób cywilizacyjnych - nadciśnienia, miażdżycy, chorób układu krążenia. Jedzenie ryb powinno być traktowane jako rodzaj profilaktyki antynowotworowej i antyzawałowej.

Czy ryby można podawać małym dzieciom?

Tak. Od drugiego roku życia na pewno. Pod warunkiem oczywiście, że nie występują u nich objawy nietolerancji pokarmowej, co, niestety, zdarza się dość często. Bardzo wrażliwe osoby nie mogą znieść nawet zapachu ryby. Jeśli dziecko odmawia jedzenia pulpetów z dorsza czy zupy rybnej, to choćbyśmy byli przekonani, że dajemy mu to, co najlepsze, nie powinniśmy go zmuszać do jedzenia. Dzieci instynktownie unikają potraw, które mogą wywoływać objawy alergii.

W starych zaleceniach dotyczących rozszerzania diety dziecka sugerowaliśmy nawet, by podawać ryby dopiero w trzecim roku życia. Ta granica stopniowo się obniża. Teraz uważamy, że jeśli tylko dziecko nie ma objawów uczulenia, ryby można spróbować wprowadzić do jego jadłospisu nawet pod koniec pierwszego roku życia. Staliśmy się bardziej liberalni w tej materii, bo mamy świadomość, jak bardzo korzystne jest jedzenie ryb.

W 1950 roku statystyczny Polak zjadał ich 1,7 kg rocznie, w końcu lat 90. - 6,5 kg. To nadal mało (średnie spożycie na świecie wynosi około 17 kg), ale trzeba przyznać, że wzrost jest imponujący.

Od czasu do czasu pojawiają się doniesienia o skażeniu ryb metalami ciężkimi...

Nie tylko metalami ciężkimi. Każda szkodliwa substancja rozpuszczalna w wodzie (np. dioksyny) będzie przez ryby magazynowana. Nie wiadomo, jak to wygląda w Polsce, bo nikt takich informacji o skażeniu ryb nie podaje. Nie dajmy się jednak zwariować. Przecież wszystko, co jemy, poddane jest różnego rodzaju skażeniom. W przypadku zwierząt hodowlanych niebezpieczeństwo jest o tyle mniejsze, że można im zmienić karmę, natomiast ryby jedzą to, co znajdą tam, gdzie pływają. Z tego punktu widzenia bezpieczniej jest jeść ry-by hodowlane (np. łososie, pstrągi, karpie), bo karmi je człowiek.

Zdarzają się jednak głosy, że jedzenie ryb jest ryzykowne.

Tu nie ma mowy o żadnym ryzyku. Gdyby myśleć o jedzeniu w kategoriach ryzyka, bylibyśmy skazani na śmierć głodową. Nie można ulegać rozmaitym żywieniowym dogmatykom trąbiącym o szkodliwości a to ryb, a to mleka, a to jarzyn... Apeluję do zdrowego rozsądku. Dieta dzieci powinna być urozmaicona. Nie należy im podawać ryb codziennie, ale raz, dwa razy w tygodniu - to ilość zupełnie bezpieczna.

A jak podawać ryby? Lepiej je wędzić, piec czy gotować? I co z konserwami?

O, to bardzo ważne. Najlepsze są ryby gotowane na parze, pieczone w folii lub na elektrycznym grillu, duszone, ewentualnie smażone na niewielkiej ilości oliwy lub bezerukowego oleju rzepakowego. Tak usmażona ryba zawiera wszystkie niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe.

Natomiast dzieci z pewnością nie powinny jeść ryb marynowanych i z puszki, podobnie zresztą jak żadnych innych produktów konserwowanych w ten sposób. Najmniej zdrowe (dla każdego, nie tylko dla maluchów) są ryby wędzone, a szczególnie ich skóra. Jeżeli już chcemy je podawać, róbmy to nie za często i serwujmy je zawsze bez skórki. Również ryby solone tylko z rzadka powinny gościć na naszym stole.

Które ryby są lepsze - morskie czy słodkowodne?

Poszczególne gatunki ryb różnią się składem substancji odżywczych. Dlatego dzieci powinny jeść i jedne, i drugie. Najlepsze są ryby tłuste, z wyjątkiem węgorza, którego najczęściej podaje się w wersji wędzonej, a więc niezdrowej, i który w dodatku zawiera wyjątkowo dużo cholesterolu. Bardzo dobry natomiast jest łosoś żyjący w obu środowiskach - morskim i słodkowodnym.

Czy można podawać dzieciom owoce morza? Czy są w nich te same cenne substancje, które znajdziemy w rybach?

Tak. Ich skład jest podobny. I podobne ograniczenia podawania - nie częściej niż dwa razy w tygodniu, wymiennie z rybami.

A jeśli dziecko nie chce tknąć tuńczyka czy krewetek? Czy będzie pozbawione cennych kwasów omega-3? Czy tę stratę uda się jakoś zrekompensować?

Najważniejsze dla naszego organizmu kwasy tłuszczowe to kwas linolowy i linoleinowy. Organizm wytwarza z nich substancje, które mają wpływ na budowę błon komórkowych i podnoszą odporność. Te dwa podstawowe kwasy tłuszczowe znajdują się w bardzo wielu produktach spożywczych, a zatem nie ma obawy, że nam ich zabraknie. Chodzi jednak o to, że mięso ryby zawiera kwasy tłuszczowe już przetworzone, które nasz organizm łatwiej przyswaja. Poza tym dostarczamy mu ich więcej, niż gdyby sam je musiał syntetyzować.

Ale tu przy okazji uwaga - nadmiar kwasów omega-3 jest równie niekorzystny jak nadmiar nasyconych kwasów tłuszczowych, które znajdują się w mięsie, smalcu czy maśle. Nawet najdoskonalszy tłuszcz w zbyt dużych ilościach szkodzi. W żywieniu dzieci powinna obowiązywać żelazna zasada - nie więcej niż 30 proc. kalorii może pochodzić z tłuszczu. I ryby nie są tu żadnym wyjątkiem.

Wiadomo, że jednym z najlepszych źródeł wapnia są sardynki, ale zjadane z ośćmi. Czy nadają się dla dzieci?

Ości małym dzieciom podawać nie wolno, bo nie umieją sobie z nimi poradzić. Jeśli natrafią na coś ostrego w buzi, prędzej to połkną, niż wyplują. A połknięta ość może utkwić w ścianie gardła czy przełyku, a nawet go przebić. Czasami ości maleńkich ryb (np. uklejek, szprotek czy właśnie sardynek) po usmażeniu lub uduszeniu stają się miękkie, delikatne. Taką rybkę dziecko może zjeść w całości, ale i tak najpierw musimy starannie sprawdzić, czy aby nie zaplątała się gdzieś stała, duża ość, która mogłaby być dla malucha groźna. Kruszeją także ości ryb w puszkach, ale jak już mówiłem, takich przetworów nie powinniśmy dzieciom podawać.

niedziela, 2 grudnia 2007

Kiełki życia

Do niedawna były kojarzone z kuchnią Dalekiego Wschodu. Na szczęście białawe, półprzezroczyste łodyżki szybko znalazły swoje miejsce w jadłospisach z innych części świata. Najpierw docenili je kucharze, a potem dietetycy i lekarze. Dzisiaj Amerykanie dodają je niemal do wszystkiego, a Anglicy nazywają duszą roślin.
Fot. Iconotec

Kiełki są pyszne same, ale też w surówkach i pastach. Możemy je mieszać z mięsem na kotlety czy przeznaczonym na farsz, np. do gołąbków. Znakomicie sprawdzają się też jako dodatek do smażonych warzyw (trzeba je jednak wrzucać na bardzo gorący tłuszcz i smażyć bardzo krótko). Kiełków roślin strączkowych (np. fasoli, soi, ciecierzycy) nie powinno się jadać na surowo, bo mają goryczkę - przed zjedzeniem musimy je sparzyć.
Roślina, jak każda dobra matka, stara się swemu potomstwu przekazać wszystko, co najlepsze. Dlatego w kiełkach znajdują się substancje najważniejsze i najbardziej wartościowe, niezbędne do rozpoczęcia nowego życia. Owe “zadatki” przesądzają o tym, że kiełki są bezcenne dla naszego zdrowia.

Esencja zdrowia

W wypuszczanym przez roślinę pędzie koncentrują się wszystkie składniki odżywcze: witaminy C, B1, B6, B9, E i H oraz składniki mineralne - mangan, cynk, selen, wapń, fosfor, potas, sód, magnez, żelazo. Kiełki są też źródłem wartościowego białka i kwasów tłuszczowych omega-3. Wszystkie bogate są także w błonnik (np. trzy łyżki stołowe kiełków pszenicy mają go więcej niż kromka ciemnego pieczywa pszennego). Ich niewątpliwą zaletą jest również to, że są niskokaloryczne. Zamiast więc zjadać na śniadanie garść witamin, lepiej sięgnąć po garść kiełków.
Do kiełkowania najlepiej nadają się nasiona lucerny, soczewicy, fasoli mung i adzuki, ciecierzycy pospolitej, soi, słonecznika, rzeżuchy, siemienia lnianego, rzodkiewki, a także ziarna pszenicy i owsa.

Uprawa domowa

Nasion przeznaczonych do kiełkowania nie szukamy w sklepach ogrodniczych, bo te nadają się tylko do uprawy gruntowej. Kupujemy je w sklepach ze zdrową żywnością. Wtedy mamy pewność, że ziarna nie były chemicznie konserwowane ani opryskiwane. Musimy je dokładnie przejrzeć i usunąć uszkodzone, przebarwione. Do kiełkowania wybieramy najzdrowsze.
Nasiona powinny kiełkować w ciepłym miejscu (najlepsza temperatura to 18-22 st. C), ale nie w pełnym słońcu, np. na parapecie, bo pędy będą gorzkie. Nasiona trzeba najpierw starannie opłukać letnią przegotowaną wodą. Do zraszania także używamy zawsze letniej przegotowanej wody.
Domową hodowlę możemy zacząć od eksperymentalnego kiełkowania na sitku lub na ligninie. A gdy nabierzemy wprawy, pokusić się o założenie miniplantacji w pojemnikach.

  • Na sitku: łyżkę wypłukanego ziarna pszenicy lub owsa wysypujemy na plastikowe sitko do herbaty. Do szklanki wlewamy tyle letniej wody, by była jak najbliżej sitka, ale by ziarno w niej nie pływało. Wodę zmieniamy rano i wieczorem. Po czterech dniach kiełki będą gotowe do jedzenia.
  • Na ligninie: tak najłatwiej kiełkuje rzeżucha, rzodkiewka i siemię lniane. Wystarczy położyć na spodeczku zwilżony kawałek ligniny czy waty, rozsypać na nim (nie za gęsto!) nasionka. Musimy potem dbać o to, by podłoże nie wyschło i zraszać je 3-4 razy dziennie. Kiełki pojawią się po 3-5 dniach.
  • Na gazie: nasiona fasoli, soi, ciecierzycy najpierw moczymy w letniej wodzie przez 10-12 godzin. Później odsączamy je i opłukujemy. Do szerokiego naczynia nalewamy letniej przegotowanej wody. Nakrywamy gazą. Mocujemy ją gumką wokół brzegów, tak by tylko środek gazy lekko dotykał wody. Rozsypujemy nasiona na obwodzie. Mają cały czas leżeć na wilgotnej gazie, ale się nie moczyć (mogłyby zgnić). Po 3-6 dniach jasnozielone pędy będą gotowe do jedzenia. Pamiętajmy, by zerwane opłukać w zimnej wodzie i dobrze odsączyć.
  • W pojemniku: bardzo wygodna do uprawy kiełków w domu jest potrójna kiełkownica (w sklepach ze zdrową żywnością kosztuje ok. 25 zł). Składa się z trzech przezroczystych pojemników, zbiornika na wodę umieszczonego na spodzie i pokrywy. Wszystkie części nałożone są jedna na drugą. Dno pojemników, do których wsypuje się nasiona, jest rowkowane, żeby ziarenka mogły się równomiernie rozłożyć, a potem nie sklejać. Odpowiednie “syfony” odprowadzają nadmiar wody i gazów wytwarzających się podczas kiełkowania. To proste urządzenie zapewnia roślinkom stabilną temperaturę i wilgoć. Nasze zadanie polega na codziennym, kilkakrotnym zraszaniu miniplantacji. Nadmiar ściekającej do zbiornika wody możemy wykorzystać do podlewania kwiatów. Jest to świetna odżywka.

Ze sklepu

Codzienne kupowanie świeżych gotowych kiełków to niemały wydatek (mały pojemnik kosztuje ok. 3 zł). Nie zawsze jednak mamy czas i ochotę na domową uprawę. Kupując w sklepie:

  • sprawdź termin przydatności do spożycia; po tygodniu kiełki tracą swe wartości odżywcze,
  • zwróć uwagę, czy nie ma śladów pleśni - w postaci czarnoszarych lub niebieskoczerwonych plam; zaatakowane przez nią kiełki pachną stęchlizną (nie są natomiast pleśnią małe włókienka między korzonkami kiełków rzeżuchy, gorczycy i lucerny),
  • przechowuj kiełki w lodówce; najlepiej zjedz je w ciągu 2-3 dni (potem więdną i tracą walory odżywcze),
  • nie trzymaj kiełków w plastikowych torebkach ani szczelnie zamkniętych pojemnikach; przełóż je do szklanego słoika i przykryj pokrywką z dziurkami, żeby docierało do nich powietrze.

Co kryje w sobie 100 g kiełków pszenicy

Węglowodany - 46,7 g
Białko - 26,6 g
Nienasycone kwasy tłuszczowe - 10,9 g
Błonnik - 2,5 g
Potas - 827 mg
Magnez - 336 mg
Wapń - 72 mg
Żelazo - 9,4 mg
Fosfor - 1,2 mg
Sód - 3 mg
Wit. B3 - 4,2 mg
Wit. B1 - 2 mg
Wit. B2 - 0,68 mg
Ponadto w mniejszych ilościach witaminy E, A, H, B9.

SMACZNE DANIA

Sałatka z kiełkami soi
Składniki: szklanka kiełków (mogą być z puszki, choć mają głównie walory smakowe, a nie odżywcze), puszka
ananasa w plastrach, 10 dag sera żółtego w kawałku, duży ząbek czosnku, 3-4 gałązki pietruszki, 3 łyżki oleju, pieprz
Ananasa odsączamy i kroimy na drobne kawałki. Ser żółty kroimy w wąziutkie słupki. Mieszamy kiełki, ser i ananasa. Do 3 łyżek oleju wyciskamy ząbek czosnku i dokładnie mieszamy. Zalewamy sosem sałatkę. Doprawiamy do smaku pieprzem. Siekamy drobno listki pietruszki. Posypujemy nimi sałatkę i jeszcze raz wszystko mieszamy.

Pasta z rzeżuchą
Składniki: kostka masła, 3-4 łyżki kiełków rzeżuchy, sól
Miękkie masło wkładamy do miseczki, wsypujemy kiełki rzeżuchy i dobrze ucieramy na jednolitą masę. Solimy do smaku. Znakomitą pastą możemy smarować chleb.

Spaghetti z kiełkami soi
Składniki: makaron spaghetti, szklanka kiełków, kilka listków świeżej bazylii, sos boloński
Sos: puszka pulpy pomidorowej, średnia cebula, średnia marchew, 2 plastry selera, 1-2 łyżki oleju, sól, pieprz do smaku
Na oleju podsmażamy pokrojoną drobno cebulkę i starte na grubej tarce marchewkę i seler. Gdy warzywa będą miękkie, dodajemy pulpę pomidorową, doprawiamy i dusimy jeszcze przez ok. 10 minut, cały czas mieszając. Pod koniec wrzucamy kiełki, by lekko zmiękły. Sosem polewamy ugotowany makaron. Danie posypujemy drobno posiekanymi listkami bazylii.



tekst: Beata Prasałek
źródło: miesięcznik "Zdrowie"

piątek, 23 listopada 2007

Zdrowe orzechy i tłuszcze

Orzech Włoski

Uprawiane już od tysięcy lat, znane starożytnym Grekom i Rzymianom orzechy włoskie mają niekwestionowany dobroczynny wpływ na zdrowie. Polega on między innymi na zbawiennym oddziaływaniu na układ krwionośny: jedzenie włoskich orzechów pozwala zachować dobry stan serca, zapobiega rozwojowi miażdżycy, a u osób z cukrzycą typu II skutecznie reguluje poziom cholesterolu. Zawarte w orzechach kwasy omega-3 są niezwykle ważne dla prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego. Istotnym składnikiem jest także melatonina – hormon regulujący sen, a równocześnie silny przeciwutleniacz, zapobiegający nowotworom i opóźniający procesy starzenia.

Orzech ziemny

Orzechy ziemne – niepozorne nasiona o łagodnym smaku – pochodzą z Ameryki Południowej i stanowiły ważny składnik diety Inków, Majów i Azteków. Nie bez powodu – orzechy ziemne są doskonałym źródłem witaminy E, niacyny, kwasu foliowego i niezbędnego do właściwego funkcjonowania mózgu magnezu. Zawierają także substancje, które korzystnie wpływają na zdrowie serca, zapobiegają nowotworom i chorobie Alzheimera, a także powstawaniu kamieni żółciowych.

Migdały

Te białe, otoczone cienką brązową skórką i zamknięte w twardej skorupce owoce drzewa migdałowego pochodzą najprawdopodobniej z terenów zachodniej Azji i północnej Afryki. Słodkie migdały mają wyjątkowo delikatny, maślany smak i subtelny aromat, z odmiany gorzkiej natomiast sporządza się olejki. Niezależnie jednak od rodzaju, migdały mają bardzo korzystny wpływ na zdrowie. Zwłaszcza te ze skórką zapobiegają chorobom serca, regulują bowiem poziom cholesterolu we krwi. Zawarte w migdałach kwasy tłuszczowe mogą przyczyniać się do zmniejszenia masy ciała, a mangan, miedź i ryboflawina są nieodzowne w produkcji przez organizm energii. Regularne jedzenie migdałów może zapobiec powstawaniu kamieni żółciowych, a nawet rakowi okrężnicy. Te niepozorne nasiona są również bogatym źródłem protein.

Nasiona słonecznika

Słoneczniki pochodzą z terenów Peru i Meksyku, a ich niewielkie, orzechowe w smaku nasiona spożywane tam były już 5 tysięcy lat temu. Obecna w nich witamina E ma właściwości przeciwzapalne, a przy tym jest silnym przeciwutleniaczem. Nasiona słonecznika obfitują także w minerały. Magnez łagodzi objawy astmy, obniża ciśnienie krwi, zapobiega atakom migreny, a dodatkowo zmniejsza ryzyko zawału i wylewu. Pierwiastek ten potrzebny jest również do produkcji energii i zachowania zdrowia kości. Innym ważnym komponentem nasion jest selen, który pomaga organizmowi w usuwaniu toksyn i – dzięki silnemu przeciwulteniającemu działaniu – zmniejsza ryzyko wystąpienia raka.

Ziarno sezamu

Te niewielkie, pochodzące najprawdopodobniej z Indii, orzechowe w smaku ziarna są cennym źródłem minerałów. Zawarta w nich miedź przynosi ulgę chorym na reumatyzm, magnez natomiast obniża ciśnienie krwi, zapobiega atakom astmy, bólom migrenowym a dodatkowo przywraca przekwitającym kobietom normalny sen. Wapń chroni okrężnicę przed rakotwórczymi substancjami, zapobiega ubytkom kości, a u kobiet łagodzi objawy przedmiesiączkowe. Cynk z kolei ważny jest dla starzejących się mężczyzn, zapobiega bowiem demineralizacji kości. Wykazano również, że regularne jedzenie sezamu pozwala znacznie obniżyć poziom cholesterolu.

Oliwa z oliwek

Dieta śródziemnomorska sprawia, że mieszkańcy Grecji cieszą się lepszym zdrowiem i kondycją. Sekret tkwi w dobrze skomponowanej w różnorodne składniki diecie. Niezwykle ważnym elementem jest tłuszcz. Grecka dieta opiera się głównie na tłuszczach roślinnych, uzyskiwanych przede wszystkim z oliwek. Wysokiej jakości oliwa z wyselekcjonowanych oliwek dodawana jest tam niemal do każdej potrawy. Nadaje nie tylko niepowtarzalnego smaku wszelkim daniom z warzyw, ciast i mięsa, ale także dobrze służy zdrowiu. Pozytywnie wpływa niemal na każdy układ organizmu człowieka.

Tłuszcz zawarty w oliwkach ma zbawienne działanie na układ trawienny i równowagę masy ciała. Oliwa zawiera dużą ilość nienasyconych kwasów tłuszczowych, które bardzo łatwo rozkładają się w procesie przemiany materii. Organizm może je szybko wykorzystać, zamiast magazynować w komórkach tłuszczowych. Zatem dostarcza dokładnie takiej ilości energii, jakiej potrzebuje organizm. Poza tym ułatwia przyswajanie witamin A i E, służy jako materiał budulcowy błon komórkowych i niektórych hormonów. Oliwa pomaga walczyć z nadwagą i dodatkowo wzmacnia wątrobę. Pobudza trawienie i ułatwia wypróżnianie się.

Nie bez powodu mieszkańcy krajów śródziemnomorskich znacznie rzadziej zapadają na choroby układu krążeniowego. Oliwa z oliwek ma pozytywny wpływ na układ krwionośny. Powodem tego jest nie tylko zawartość tłuszczów nienasyconych, ale także tzw. oleuropeiny, która obniża ciśnienie tętnicze, działa rozkurczowo, reguluje pracę serca oraz rozszerza naczynia krwionośne. Wpływa również na obniżenie szkodliwego cholesterolu, zatem redukuje ryzyko zawału. Ponadto ma działanie antyseptyczne: zabija bakterie, wirusy i szkodliwe grzyby.

Oliwa ma także pozytywny wpływ na układ moczowy, ponieważ zapobiega wystąpieniu kamicy nerkowej. Udowodniono także, że przeciwdziała cukrzycy oraz chorobom nowotworowym. Liczne badania wykazały, że oliwa znacznie obniża ryzyko zachorowań na raka piersi. Wynika to z tego, że zawiera dużą ilość przeciwutleniaczy, likwidujących szkodliwe dla komórek wolne rodniki. Wszystko to także dobroczynnie wpływa na układ odpornościowy. Dzięki częstemu spożywaniu sałatek warzywnych z oliwą z oliwek znacznie zwiększamy odporność organizmu na wszelkie choroby.

Osoby cierpiące na bóle reumatyczne i bóle stawów także powinny włączyć oliwę z oliwek w swoją dietę. Zawiera ona w swoim składzie wapń, który odgrywa ważną rolę w prawidłowym kształtowaniu kości i zębów, a poza tym reguluje krzepnięcie krwi, poprawia funkcjonowanie układu nerwowego i mózgu oraz zwiększa zdolność koncentracji. Osobom uprawiającym sport dania sporządzone na bazie oliwy pomogą utrzymać mięśnie w dobrej kondycji. Pomaga również pacjentom w okresie rekonwalescencji lub po urazach, zwalcza objawy astmy i spowalnia procesy starzenia się.

Dieta, która pełna jest owoców, warzyw, ciast i serów połączonych z oliwą, pozytywnie wpływa na niemal wszystkie procesy organizmu. Wzmacnia nasze zdrowie i odporność, pomaga w zwalczaniu wielu codziennych przeciwności. Nic dziwnego, że dieta śródziemnomorska należy do najzdrowszych na świecie.

Gotuj zdrowo

Żeby przygotowywać jedzenie w zdrowy, a przy tym smaczny sposób, nie trzeba posiadać umiejętności mistrza kuchni. Niekonieczny jest także zakup drogich akcesoriów. Wystarczy opanować kilka prostych technik, możliwych do wykonania w niemal każdym domu. Nauczenie się ich sprawi, że nasze dania zachowają pełnię smaku i bogactwo aromatu bez konieczności użycia dużych ilości soli i tłuszczu.

Duszenie
Przed duszeniem użyte produkty (czy to mięso, czy warzywa) należy delikatnie podsmażyć na patelni (te z nieprzywierającym dnem pozwolą nam ograniczyć czy wręcz wyeliminować użycie tłuszczu). Następnie dolewamy niewielką ilość wody, bulionu, octu winnego bądź innego aromatycznego płynu i pod przykryciem zostawiamy na wolnym ogniu. W niektórych przepisach z użytej wody czy bulionu przyrządza się aromatyczny, pożywny sos.

Gotowanie
Żeby składniki nie traciły wartości odżywczych, należy je gotować w jak najmniejszej objętości płynu – właśnie dlatego garnek czy rondel powinny odpowiadać wielkością i kształtem przyrządzanemu produktowi. Zamiast wody można użyć bulionu lub octu winnego, które nadadzą warzywom, owocom morza czy mięsu bogatego aromatu. Gotowanie pod przykrywką pozwoli nam do minimum ograniczyć użycie płynu.

Gotowanie na parze
Jest to bardzo zdrowy sposób przyrządzania żywności, dzięki któremu nie traci ona wielu cennych składników. I żeby móc go zastosować we własnej kuchni, nie trzeba wcale kupować drogich urządzeń do gotowania na parze – wystarczy perforowany koszyk, który będziemy mogli zawiesić na brzegach garnka z wrzącą wodą. Do wody możemy dodać aromatycznych ziół lub zastąpić ją octem winnym bądź bulionem – dzięki temu nasze potrawy zdecydowanie zyskają na charakterze.

Pieczenie
W ten sposób można przyrządzać owoce morza, mięsa, a w niższych temperaturach także pokrojone na równe części warzywa. Większość produktów nie wymaga do pieczenia dodatku tłuszczu, choć często – żeby zabezpieczyć je przed zbytnim wysychaniem – konieczne jest posmarowanie ich powierzchni np. olejem. Mięsa i owoce morza najzdrowiej jest piec na wyposażonej w ruszt brytfance – dzięki temu podczas pieczenia duża część tłuszczu zostanie z nich wytopiona.

Smażenie
Jeśli posiadamy dobrej jakości patelnię o grubym, nieprzywierającym dnie, możemy smażyć eliminując zupełnie użycie tłuszczu. Zamiast oleju wystarczy dodać odrobinę wody lub też bulionu, który wzbogaci smak smażonych produktów.

Grillowanie
Wbrew pozorom jest to bardzo zdrowy sposób przyrządzania żywności. Z ułożonych na ruszcie kawałków mięsa czy owoców morza podczas opiekania wytapiane są spore ilości tłuszczu. Do grillowania najzdrowszy jest węgiel drzewny, a jako podpałki nie powinniśmy używać denaturatu czy benzyny, lecz jedynie specjalnie przeznaczone do tego celu płyny i kostki. Żywność należy kłaść na ruszt dopiero, gdy węgle dobrze się rozżarzą i pokryją delikatną warstewką popiołu. Można do nich dodać gałązkę jałowca lub rozmarynu, dzięki czemu grillowane przez nas mięsa czy ryby nabiorą niezwykłego aromatu.

piątek, 16 listopada 2007

Sery: żółty kontra biały

Większość z nas uważa, że biały ser to bogactwo wapnia, zaś żółty jest niezdrowy, bo zawiera tylko cholesterol. Jednak specjaliści od żywienia przekonują, że to największa dietetyczna pomyłka.


ser z dziurami

• chroni przed osteoporozą

Żółty ser to najlepsze źródło wapnia, który wpływa na masę naszych kości. Odpowiednia ilość tego pierwiastka w diecie poprawia gęstość i wytrzymałość kości. Każdego dnia nasz organizm potrzebuje 1200 mg wapnia. Aby dostarczyć mu taką właśnie dawkę, musiałabyś zjeść aż 25 kg jabłek lub zaledwie 4 plasterki żółtego sera.

• wyzwala energię

Ser żółty to także spora dawka fosforu, który jest mineralnym budulcem dla kości i zębów. Bez fosforu organizm nie potrafiłby wytworzyć potrzebnej do życia.

• nie wywołuje alergii

Mogą go jeść osoby, których organizm nie produkuje laktazy, czyli enzymu trawiącego mleczny cukier. Podczas dojrzewania sera, bakterie prowadzące fermentację nie tylko produkują w nim dziury, ale zużywają też całą uczulającą laktozę. Spśród produktów mlecznych właśnie żółty ser ma najmniej substancji alergogennych.

• tuczy

Kanapka z żółtym serem to sporo kalorii i tłuszczu. 100g goudy to 300 kcal, czyli prawie tyle co bajaderka.

• podnosi cholesterol

100 g to aż 70 - 100 mg cholesterolu. Według zaleceń lekarzy dzienna tej substancji nie powinna przekraczać 300 mg. Nadmiar cholesterolu może być przyczyną rozwoju miażdżycy.

nasz werdykt Mimo że zawiera sporo kalorii warto, byś jadła chociaż dwa plasterki dziennie, ze względu na zawartość wapnia. Żaden inny produkt nie da Ci tak aż tyle tego pierwiastka.

twaróg

• pomaga zrzucić kilogramy

Jeśli chcesz zrzucić parę kilogramów i wciąż towarzyszy Ci częste "ssanie" w brzuchu, zamiast wafelka wybierz chudy biały ser. Jest niskokaloryczny, bo 100g to tylko 90 kcal, czyli mniej niż pierś z kurczaka, a dostarcza aminokwasów, które regulują ośrodek głodu i sytości.

• wyrabia dobre nawyki dietetyczne

Błyskawicznie zaspokaja głód. Dość trudno jet go połykać, a jedzenie wymaga długiego żucia, dzięki czemu szybko pojawia się uczucie sytości. Po zjedzeniu kawałka nie będziesz miała ochoty na więcej.

• wyśmienicie smakuje

Nieocenione są zalety białego sera w polskiej kuchni. Bez niego nie byłoby pierogów, naleśników, a przede wszystkim sernika, który ma dwa razy mniej kalorii niż karpatka.

• nie uzupełnia diety w minerały i witaminy

Biały ser nie ma zbyt dużo wapnia i witamin. Jego wszystkie wartości odżywcze pozostają w serwatce. Podczas wytwarzania traci on aż 85% wapnia i ze wszystkich produktów mlecznych ma go najmniej. Aby zapewnić sobie zalecaną porcję tego pierwiastka, musiałabyś jeść kilogram białego sera dziennie.

• wypłukuje wapń

Wykluczone jest częste jedzenie tego rodzaju sera przez osoby cierpiące na osteoporozę, bo biały ser zakwasza organizm, a przez to "zabiera" wapń kościom.

nasz werdykt Zdecydowanie najlepszy dla osób odchudzających i dbających o linię.

pytanie do eksperta:

który ser jest lepszy?

dr inż. Antoni Pluta, Kierownik Zakładu Biotechnologii Mleka SGGW

W serze żółtym jest 8-10 razy więcej wapnia niż w twarogowym. Rzekoma wada sera żółtego - wysoka zawartość tłuszczu może być jego zaletą, gdyż w tłuszczu tym zawarte są duże ilości skoniugowanego kwasu linolowego (CLA), który wykazuje działanie antynowotworowe, przeciwmiażdżycowe, immunomodulacyjne, przeciwalergiczne, jest czynnikiem wzrostu kości i zmniejsza otyłość. Tłuszcze roślinne praktycznie nie zawierają CLA.

Samo Zdrowie 5/2007

niedziela, 4 listopada 2007

"Uwolnij się od toksyn"

Styl życia oraz rosnące zanieczyszczenie środowiska powodują, że współczesny człowiek jest narażony na atak niebezpiecznych toksyn, które w dużym stopniu wpływają na jego złe samopoczucie. W walce z toksynami pomóc mogą kuracje oczyszczające.


Efektem nagromadzenia związków toksycznych jest zaburzenie równowagi wewnętrznej organizmu, któremu towarzyszą takie objawy jak: ogólne przemęczenie, obniżenie sprawności fizycznej i psychicznej, złe samopoczucie, zaburzenie koncentracji, bóle głowy, choroby skóry, nieprzyjemny zapach ciała czy obniżenie odporności. Ponadto uważa się, że większość chorób układu nerwowego oraz nowotworów rozwija się pod wpływem toksycznych związków obecnych w środowisku otaczającym człowieka.

Tymczasem Polacy nie zdają sobie sprawy z zagrożenia toksynami.
Badania przeprowadzone dla MethodDrain Detox w 2006 r. wykazały, że 40 proc. z nas nie zdaje sobie sprawy z istnienia toksycznych substancji chemicznych w ludzkim organizmie. Jeszcze więcej badanych ma niewystarczającą wiedzę na temat obecności szkodliwych substancji chemicznych w miejscu pracy czy też nauki. 60 proc. Polaków nie uświadamia sobie istnienia toksycznych substancji w tych miejscach.


Co nas truje
Toksyna to „trucizna”, która po wchłonięciu do organizmu lub wytworzeniu w organizmie powoduje zaburzenia jego funkcji lub nawet śmierć. Toksyny znajdują się w najbliższym otoczeniu człowieka: w wodzie, glebie i żywności. Szkodliwe substancje chemiczne wnikają do organizmu przez skórę, płuca i układ pokarmowy. Każdy z nas jest narażony na wpływ szkodliwych substancji, które znajdują się w naszym najbliższym otoczeniu. – Trucizny, na oddziaływanie których jesteśmy najczęściej narażeni, to nie arszenik i strychnina, ale związki chemiczne, które przedostają się do organizmu ze środowiska i żywności – komentuje prof. Iwona Wawer z Wydziału Farmaceutycznego Akademii Medycznej w Warszawie.

Do najczęściej spotykanych substancji toksycznych należą pestycydy, polichlorowane węglowodory oraz dioksyny, które powstają podczas spalania śmieci. Źródłem toksyn są również odpady przemysłu. Wśród toksyn, które możemy spotkać w najbliższym otoczeniu, można wymienić również metale: glin (aluminium), kadm i ołów. Źródłem glinu są warzywa pochodzące z zakwaszonych gleb, związki glinu występujące też w niektórych lekach, pokarmach pieczonych w folii aluminiowej, puszkowanych napojach, konserwantach używanych w produkcji pieczywa i proszku do pieczenia. Nadmierna koncentracja glinu w tkance mózgowej człowieka prowadzi do zaburzeń pamięci, demencji, a nawet choroby Alzheimera.

Kadm, którego źródłem są m.in.: dym papierosowy, spaliny samochodowe i odpadki przemysłu elektronicznego, doprowadza do zaburzenia czynności nerek, metabolizmu wapnia, funkcji rozrodczych oraz zmian nowotworowych. Ołów, który był składnikiem benzyny, nagromadził się wzdłuż szos o dużym nasileniu ruchu. Obecnie benzyna jest głównie bezołowiowa i niebezpieczeństwo zmalało. Jednak ołów znajduje się m.in. w niektórych kosmetykach, farbach do włosów, środkach do polerowania mebli, można go znaleźć nawet w winach. Jego większe stężenie w organizmie działa toksycznie, uszkadzając nerki, wątrobę, szpik kostny i mózg.

Dodatkowo organizm ludzki zatruwany jest przez substancje obecne w najbliższym otoczeniu, w mieszkaniu i miejscu pracy. Szczególnie szkodliwe są: papierosy, alkohol, rozpuszczalniki z farb, kleje, silne środki czyszczące, konserwanty i barwniki obecne w żywności (alergie!).


Organizm się broni
Organizm wyposażony jest w kompleksowy system obronny wyspecjalizowany w eliminowaniu toksyn. W każdej komórce znajduje się kilka tysięcy cząsteczek specjalnego białka – cytochromu P450, którego zadaniem jest „wyłapanie” toksycznych substancji i przy udziale wolnych rodników tlenowych zamiana ich w związki, które mogą być sprawnie usunięte z organizmu.

Usuwanie toksyn z organizmu odbywa się wieloma drogami. Największe znaczenie mają w tym procesie: układy pokarmowy oraz moczowy, skóra i płuca. Cząsteczki rozpuszczające się w wodzie eliminowane są m.in. przez układ moczowy i skórę, a te rozpuszczalne w tłuszczach przez przewód pokarmowy. Sprawnie pracujący układ pokarmowy, do którego należą wątroba, trzustka, żołądek i jelita, jest niezbędny do zachowania zdrowia, jako że uczestniczy m.in. w trawieniu spożytych pokarmów. Wątroba to jeden z najważniejszych narządów organizmu, który uczestniczy w „przetwarzaniu” różnych substancji chemicznych. Jeżeli zbyt wiele toksycznych substancji będzie docierać do wątroby, to jej praca i sprawność w usuwaniu tych substancji może zostać upośledzona. Przez jelita usuwane są niestrawione resztki pokarmowe, różne szkodliwe substancje zawarte w żywności oraz toksyny bakterii chorobotwórczych bytujących w tym organie. Za usuwanie nadmiaru wody i zbędnych lub szkodliwych dla organizmu substancji odpowiedzialny jest układ moczowy. Tą drogą usuwane są z organizmu końcowe produkty przemiany materii oraz niektóre leki i metale ciężkie, np. kadm i ołów.

Odpowiednio nawodniona skóra ma także duże znaczenie w procesie oczyszczania organizmu z toksyn. Wraz z potem wydalane są między innymi chlorek sodu oraz potas.

Ostatnim ogniwem jest sprawnie działający nabłonek oddechowy, który odpowiedzialny jest za eliminację szkodliwych substancji wdychanych ze środowiska oraz drobnoustrojów chorobotwórczych.


Z odsieczą
Jeżeli stężenie szkodliwych substancji nie jest wysokie, a układy obronne organizmu pracują sprawnie, to toksyny dostające się do organizmu są usuwane we właściwym tempie. Zanieczyszczone środowisko, żywność przetworzona chemicznie i stresy powodują, że do organizmu dostaje się dużo więcej toksyn niż ten jest w stanie usunąć. Dlatego organizmowi trzeba czasami pomóc w oczyszczeniu się.

Oczyszczanie, czyli działania prowadzące do przyspieszenia eliminacji toksyn z organizmu, znane jest od zarania dziejów. Do najbardziej znanych metod oczyszczania należą: diety owocowo-warzywne, ziołowe kuracje, głodówka oraz pobyt w saunie.

Dieta owocowo-warzywna polega na spożywaniu surowych lub gotowanych warzyw oraz wypijaniu dużej ilości świeżych soków owocowo-warzywnych. Zwykle w końcowych dniach diety wprowadzane są fermentowane napoje mleczne oraz ryby lub chude mięso. Aby nie dopuścić do zaburzenia pracy przewodu pokarmowego, należy spożywać odpowiednią ilość błonnika.

Ziołowa kuracja oczyszczająca jest znaną i sprawdzoną metodą usprawniającą czynność narządów uczestniczących w eliminowaniu toksycznych związków z organizmu. W mieszance ziół dobranych pod kątem kuracji oczyszczającej powinny się znaleźć: zielona herbata, będąca najbogatszym źródłem polifenoli, wymiatających toksyczne wolne rodniki tlenowe, brzoza biała – działająca łagodnie moczopędnie, fiołek trójbarwny, koper włoski, działający rozkurczowo na przewód pokarmowy i łagodnie przeczyszczający czy karczoch zwyczajny, który regeneruje komórki wątrobowe i usprawnia ich działanie.

Dla zabieganych są gotowe preparaty oczyszczające, na przykład na bazie aloesu. Jeden z takich preparatów produkowany jest nawet w Lublinie. Sok aloesowy z dodatkiem lnu i babki płesznik wspomaga pracę układu trawiennego, pomaga w usuwaniu toksyn. BK

źródło: http://www.erodzina.com/